Przystanki autobusowe w Polsce

Kontrowersyjny przystanek w Rzeszowie

Czy zamiast 20 miejsc postojowych przy al. Rejtana w Rzeszowie powinien powstać kolejny przystanek autobusowy?

Przebudowa al. Rejtana jest częścią współfinansowanego z pieniędzy unijnych programu transportowego. Przetarg na realizację został już rozstrzygnięty, gotowa jest dokumentacja inwestycji. Droga ma zostać nieznacznie poszerzona, zyska nową nawierzchnię, nowe oświetlenie, przebudowane zostaną chodniki, powstaną ścieżki rowerowe. Nowością będzie budowa przystanków. – Dwa mają powstać na wysokości budynku spółdzielni Rena – po obydwu stronach al. Rejtana, trzeci w rejonie salonu meblowego Meblex – dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego.

I to właśnie ta trzecia lokalizacja wzbudziła kontrowersje. Przystanek miałby powstać w miejscu ok. 20 miejsc postojowych, z których korzystają głównie klienci sklepu Meblex. W środę właściciele sklepu spotkali się w tej sprawie z odpowiedzialnym za miejskie inwestycje wiceprezydentem Markiem Ustrobińskim. – Poprosili, by miejsca postojowe pozostały, a zatoczkę przystankową wybudować nieco dalej, w rejonie sklepu Frac

Miasto w ciągu kilku najbliższych dni podejmie decyzję o tym, czy przystanek powstanie tam, gdzie go planowano, czy zostanie przesunięty.Przebudowa al. Rejtana rozpocznie się wiosną tego roku

 

Mieszkańcy Szczecina skarżą się na niefrasobliwość swoich władz

Od jakiegoś czasu mieszkańcy Szczecina skarżą się i wytykają błędy urzędnicze w sprawie źle usytuowanych przystanków autobusowych w ich mieście.

Na niefortunne usytuowanie przystanku autobusowego przy Urzędzie Miasta w Szczecinie, przy ul. Pilskiej zwróca uwagę jeden z mieszkańców

Jak sam uważa ,wprawdzie bardzo rzadko bywa w tym rejonie miasta, ale jego zdaniem, przejście dla pieszych w takim miejscu, jest usytuowane niewłaściwe. Trudno nie przyznać racji. Wejście na pasy, przy stojącym na przystanku autobusie, jest niczym gra w ruską ruletkę. Mimo podwójnej ciągłej, zazwyczaj kierowcy omijają stojący na przystanku autobus. Dodajmy, że na przystanku nie ma zatoczki, nie ma nawet chodnika. Zazwyczaj w tym miejscu są kałuże i błoto. Aby nie pochlapać pasażerów błotnistą mazią, kierowcy autobusów muszą zatrzymać się na jezdni. Jak się okazuje zima może być sprzymierzeńcem kierowców. Ponieważ o tej porze roku błoto jest zamarznięte, kierowcy autobusów wjeżdżają na pobocze. Robią to, mając na względzie bezpieczeństwo pieszych i pasażerów, a także po to, aby umożliwić bezproblemowe omijanie autobusu przez inne pojazdy.

Szczeciński magistrat już zapowiedział zmiany ale kiedy to nastąpi, nie wiadomo. Pozostaje tylko czekać.

 

Plaga niszczonych przystanków autobusowych

Jak mówi policja to już plaga. Chodzi o nagminne niszczenie mienia publicznego. Niełatwo złapać delikwentów parających się tym procederem. Jednak ostatnio wpadł jeden, który postanowił rozprawić się z przystankiem autobusowym.

Ostatnio komisariat policji w Andrychowie został poinformowany o fakcie dewastacji przystanku autobusowego oraz znaków drogowych w miejscowości Rzyki. Policjanci natychmiast udali się na miejsce zgłoszenia.

Jak się okazało delikwent specjalizujący się w atakowaniu wiaty przystankowej przebywał jeszcze na miejscu. Był pod wpływem upojenia alkoholowego i pewnie to spotęgowało jego szał, przez który zatracił się w swoim działaniu. Kiedy jednak zobaczył granatowe mundury zrozumiał , że powinien oddalić się z miejsca zdarzenia. Policjanci podjęli pościg i złapali wandala.

Okazało się, że sprawcą okazał się 19-leni mieszkaniec Brzeszcz i uczeń technikum w tym mieście. Urząd Miasta w Andrychowie zarządzający przystankami na terenie gminy wycenił wartość strat na kwotę 1900 zł.,

 

 

W Ciężkowicach potrzebne są nowe przystanki autobusowe

Przez Ciężkowice przejeżdża dziennie kilka autobusów dalekobieżnych, głównie relacji Gorlice – Kraków – Katowice.

– Kiedy komunikacja była państwowa, wszystkie zajeżdżały na Rynek. Prywatnym przewoźnikom już się nie chce – irytuje się jeden z mieszkańców. Jeżeli ktoś chce wsiąść do autobusu czy busa jadącego w kierunku Krakowa lub Gorlic, musi czekać na prowizorycznych przystankach (słupek z rozkładem) przy trasie nr 977. To kilometr drogi z centrum. – Ludzie mokną w deszczu, bo nie ma tam żadnej wiaty. Nie ma parkingu, więc nie ma jak podjechać i jeśli ktoś ma większy bagaż, musi go dźwigać ze sobą – wylicza niedogodności.

Lokalizacja przystanku na obrzeżach Ciężkowic – jego zdaniem – nie przysparza też miasteczku turystów. – Gdyby autobusy, kosztem dwóch, trzech minut dłuższej jazdy, zajeżdżały na Rynek, podróżujący nimi mogliby zobaczyć, jakie jest to urokliwe miasteczko, i może wróciliby tu z rodziną – przekonuje.

– O ile w przypadku przewoźników lokalnych możemy wymóc na nich, gdzie będą się zatrzymywać, to już w przypadku komunikacji dalekobieżnej nie mamy praktycznie nic do powiedzenia. Te kwestie ustalane są na szczeblu wojewódzkim – mówi burmistrz Zbigniew Jurkiewicz.

Według niego problem nie dotyczy dużej liczby osób, gdyż zdecydowana większość mieszkańców gminy korzysta z komunikacji lokalnej, a nie dalekobieżnej. – Poza jedną osobą nikt do tej pory nie zgłaszał potrzeby ustawienia w tym miejscu wiat przystankowych – twierdzi.

Koszt zakupu i montażu przystanku to wydatek ok. 20 tys. zł. W tym wypadku trzeba zamontować dwa – po jednej i drugiej stronie drogi. Lepszym i tańszym rozwiązaniem byłoby skierowanie autobusów na Rynek.

Sprawą zainteresowaliśmy Zarząd Dróg Wojewódzkich. Obiecano przyjrzeć się temu, gdzie zatrzymują się autobusy w Ciężkowicach. Do tematu powrócimy.