Przystanki autobusowe w Polsce

Przystanek wędrowniczek.

Stoi pod samym płotem na niewielkiej powierzchni. Urząd miasta zmusił pasażerów albo do długich wycieczek, albo do chodzenia pomiędzy autami jak cielęta jakieś, jak bydło! Przystanek pod budowaną galerią to jedna wielka kpina i skandal! – denerwują się mieszkańcy Rzeszowa.

Z tym przystankiem od kilku miesięcy jest problem. Wszystko przez to, że tuż za nim, na miejscu dawnego hotelu Rzeszów, powstaje potężna Galeria Rzeszów. Zdarzyło się np., że maszyny budowlane wjechały w wiatę, solidnie ją niszcząc. Dla pasażerów największym problemem jest to, że przystanek wędruje w różne miejsca. Przez kilka tygodni stał na samym wiadukcie Śląskim. Wtedy jednak korzystali z niego tylko nieliczni, bo trzeba było sporo nadkładać drogi. Pasażer idący od centrum musiał przejść al. Piłsudskiego po stronie urzędu marszałkowskiego, następnie wejść pod wiadukt i schodkami wspiąć się w kierunku przystanku.

Ciekawe czy władze miasta zrobią coś w końcu w tej sprawie. Miejmy nadzieje, że zdołają wymyślić coś odpowiedniego dla swoich mieszkańców.

 

 

Przystankowa rewolucja

Bilety za złotówkę za przejechanie dwóch przystanków na terenie miasta okazały się hitem MPK we Włocławku. Przez pierwszy miesiąc skorzystało z nich ponad 6 tys. podróżnych. Ludzie wprost okupują przystanki autobusowe.

Pomysł wprowadzenia biletu za złotówkę za jazdę komunikacją miejską na krótkich trasach – do dwóch przystanków – zrodził się kilka miesięcy temu podczas narady we włocławskim magistracie. Normalny bilet na podróż autobusem do 15 minut kosztuje tu 2,30 zł, powyżej kwadransa – 2,40 zł. Ulgowy – połowę tej ceny.

– Tańsze przejazdy miały zachęcić włocławian do korzystania z usług Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji – wskazuje Budzeniusz. – Uznaliśmy, że symboliczna złotówka skłoni do jazdy autobusami mieszkańców, którzy dotąd pokonywali krótsze odcinki na piechotę, bo nie chcieli płacić 2,30 zł. To też próba wyrobienia nawyku korzystania z komunikacji miejskiej wśród właścicieli samochodów.

Miasto wprowadziło bilety za złotówkę 7 lipca. Można je kupić w kioskach i automatach zainstalowanych w części autobusów. Po miesiącu okazało się, że skorzystało z nich ponad 6 tys. osób. Władze Włocławka postanowiły więc, że tanie przejazdy wejdą na stałe do oferty przewoźnika. Kalkulują, że dzięki nim przewoźnik przyciągnie głównie młodych, emerytów i rencistów. Liczba chętnych powinna wzrosnąć także jesienią, gdy pogoda nie będzie sprzyjała dłuższym spacerom.

Na niektórych liniach przejazd dwóch przystanków to całkiem spora odległość, np. z Zawiśla na plac Wolności czy z Zazamcza do centrum. Jak można sprawdzić, czy pasażer, kupując bilet za złotówkę, nie próbuje przejechać na nim dłuższej trasy? To proste. Kasownik rejestruje numer przystanku, na którym wszedł podróżny.

 

 

Przystankowa danina w Żninie

Przewoźnicy, którzy korzystają z przystanków zlokalizowanych na terenie gminy Żnin(woj. pomorskie), zapłacą po 5 groszy za jedno zatrzymanie środka transportu.

To efekt przepisów, które weszły w życie 1 marca tego roku. – Ustawa o publicznym transporcie zbiorowym nałożyła na gminy nowe obowiązki – informuje burmistrz Kaczmarek.

To między innymi budowa, przebudowa, remont przystanków komunikacyjnych oraz dworców, których właścicielem lub zarządzającym jest gmina, a także wiat przystankowych.

W sumie to te przepisy uporządkowały sprawę i jest jasno określone kto ma się tym wszystkim zajmować. Do tej pory trwała dyskusja między gminą, przewoźnikami i zarządcami dróg, kto ma między innymi dbać o przystanki autobusowe.

Burmistrz szacuje, że może to być około 300 złotych miesięcznie. I co miesiąc właśnie, będą wychodziły z urzędu, faktury do przewoźników z prośbą o uregulowanie płatność. Może to i dobry pomysł aby nasze przystanki były w lepszym stanie.